28 kwietnia 2020

Rozdział 9: Szkolenie dla Żółtodziobów


Beta @NinaAvdeeva <3

~*~
Mężczyzna nawet na nią nie spojrzał. Szedł pewnym, szybkim krokiem, nie zwracając uwagi na zgromadzonych, którzy wpatrywali się w niego z zainteresowaniem. W ręku trzymał długą, ciemnoczerwoną różdżkę, którą uniósł i płynnie nią machnął. Ściany pomieszczenia natychmiast wypełniły się wydaniami słynnej gazety – Proroka Codziennego – z ruchomymi, krzykliwymi nagłówkami informującymi o zaginięciach, które miały miejsce w ostatnim czasie.
Wszyscy przenieśli wzrok na publikacje, rozglądając się i czytając pojawiające się napisy.

„ZASKAKUJĄCE ZNIKNIĘCIA”,
„SERIA NIEPRAWDOPODOBNYCH ZNIKNIĘĆ CZARODZIEJÓW”,
„ZAGINĄŁ KOLEJNY CZARODZIEJ!”
„KTO STOI ZA ZNIKNIĘCIAMI?”
„PRACOWNICY MINISTERSTWA NIE RADZĄ SOBIE
Z TĄ TRAGICZNĄ SYTUACJĄ”
„MINISTERSTWO W ODPOWIEDZI POWOŁUJE NOWY DEPARTAMENT”.

– Nie sądziłam, że aż tyle osób zaginęło – mruknęła do Harry’ego Blair, śledząc nagłówki, które pojawiały się jeden po drugim.
– Do dziś mamy pięć zniknięć. Obawiamy się, że nie skończy się na tym – przemówił Randal Hackett, pojawiając się obok młodej czarownicy, która wzdrygnęła się i poczuła, że serce podskoczyło jej do gardła. Przełknęła ślinę, wytrzeszczając oczy. Pozostałe dziewczyny wciąż wpatrywały się w atrakcyjnego czarodzieja zauroczone jego wyglądem. Sama Arabella nie kryła fascynacji Hackettem, który wciąż ignorował jej sygnały.
– Panie Hackett, oto nasi nowi pracownicy… – bąknęła staruszka, kręcąc się w pobliżu spokojnie stojącego mężczyzny lustrującego nowych rekrutów.
Blair nie spuszczała wzroku z przełożonego, jednak gdy ich spojrzenia się spotkały, spuściła zawstydzona głowę.
– Zapoznałem się z dokumentacją. Mamy tutaj osoby z zagranicy. Widzę, że i pan Potter dołączy do naszego grona. Muszę przyznać, że nie byłem zachwycony tą decyzją, aczkolwiek sam Minister Magii nalegał. Zobaczymy, jak spisze się pan na tym stanowisku – mruknął oschle, a kąciki jego ust powędrowały do góry, formując sztuczny uśmiech.
Harry zmarszczył brwi, przemilczając to, co powiedział Hackett. Blair wyczuła między nimi lekkie napięcie.
– Panno Richardson? – Mężczyzna zwrócił się do Arabelli, w końcu przypominając sobie o jej istnieniu.
Staruszka w podskokach do niego podbiegła, gotowa na każde zawołanie.
– Proszę przygotować rekrutów do eksternistycznego szkolenia dla żółtodziobów. Nie możemy długo czekać. Czas zająć się sprawą – poinformował, po czym z gracją pstryknął palcami i rozpłynął się w powietrzu. Pozostawił po sobie ciemną smugę, która momentalnie zniknęła.
– Słyszeliście Naczelnego. Bierzemy się do roboty! Szkolenie samo się nie zrobi – warknęła Arabella przez zaciśnięte zęby, a jej twarz poczerwieniała, zlewając się z kolorem szminki.
Blair i Harry aż podskoczyli. Rozejrzeli się po pozostałych, którzy także byli nieco zdezorientowani. Draco z posępną miną przyglądał się Potterowi, co Blair przyjęła z niesmakiem, lecz nie zamierzała zwracać uwagi na takie dziecinne zachowanie.

***

Szkolenie było długie i zapewniało dużą dawkę wiedzy, przez co w głowie czarownicy kotłowało się od nowych informacji, które próbowała uporządkować. Starała się kodować wszystkie treści i zapamiętać jak najwięcej. Udało się jej nawet sporządzić porządne notatki. Harvey Hull – specjalista i dowodzący Brygadą Techników Magicznych – umiejętnie przedstawił pracę Techników, którzy zajmowali się głównie badaniem miejsca zbrodni oraz zgromadzonych dowodów. Wszyscy słuchali z ogromnym zainteresowaniem, gdy wykładowca przytaczał różne anegdoty.
– … ale pracując jeszcze w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów, nie mogłem skupić się w pełni na technice pozyskiwania śladów magicznych. Teraz będziemy mogli zająć się stricte pracą technika – zakomunikował z delikatnym uśmiechem na ustach. – Każdy z was powinien znać podstawy pracy naszego nowego Departamentu. Niemniej za chwilę zostaniecie przeniesieni na błyskawiczne, specjalistyczne przeszkolenie z waszej dziedziny. Głównie tyczy się to przyszłych techników i śledczych. To naprawdę odpowiedzialne posady, dlatego radzę wam uważać na szkoleniu. Pan Hackett to wybitny nauczyciel, ale potrafi być okrutny, gdy zajdziecie mu za skórę. Mówię to zwłaszcza do nowych śledczych, którzy zaraz odbędą z nim spotkanie. Ach, prawie bym zapomniał… Na koniec szkolenia wasza wiedza zostanie zweryfikowana. Egzamin przesądzi o tym, czy to wasz pierwszy dzień w tym miejscu, czy może pierwszy i ostatni. Nie myślcie, że gdy uzyskacie wynik „Troll”, to tutaj zostaniecie. Są sposoby, byście zapomnieli ten dzień – zakończył. Zerknął na zegarek, po czym przeczesał palcami rzadką bródkę i omiótł wzrokiem salę. Wpatrywało się w niego kilkanaście par przerażonych oczu.
Blair wymieniła spojrzenia z Harrym, który podobnie jak ona wyglądał na zdezorientowanego. Informacja o egzaminie końcowym nie była zachwycająca.
– Jakieś pytania? – zapytał Hull. – Wyglądacie na wystraszonych. – Mężczyzna zaśmiał się głośno.
– Czy aby to wszystko nie odbywa się za szybko? – przemówił męski głos, dochodzący z ostatniego rzędu. Siedział tam niewysoki, młody mężczyzna o zmierzwionych, długawych włosach, bladej, ziemistej twarzy i z kilkoma piegami na nosie.
– Pan…? – mruknął Hull.
– Louis Morgan, proszę pana – odparł chłopak i przełknął nerwowo ślinę, odgarniając kosmyk włosów opadający mu na oko.
– Panie Morgan, to Ministerstwo Magii, nie głupie żarty – rzucił oschle Hull. – Jeżeli nie jest pan gotowy na pracę pod presją, w pocie czoła i z oddaniem, radzę zrezygnować od razu. Mnóstwo czarodziejów zabiłoby za tę posadę.
– Przepraszam. J-ja tylko chciałem… – wymamrotał chłopak, z trudem przełykając ślinę i mrugając nerwowo.
– Niech się pan poważnie zastanowi nad tym, co pan tutaj robi. Mam nadzieję, że potrafi pan zaprezentować więcej niż to katastrofalne pierwsze wrażenie. Teraz przejdziemy do części praktycznej – obwieścił Harvey, klasnął w dłonie, a następnie, wyjąwszy różdżkę, z wielką gracją machnął nią delikatnie w powietrzu.
Pomieszczenie wypełniło się czarnymi kłębami mgły. Nim Blair się obejrzała, siedziała już w zupełnie innej sali obok Harry’ego i Malfoya. Wszyscy troje kaszleli od gromadzącego się w ich płucach dymu.
– Co to do cholery było?! – wycedził z krzywym grymasem niezadowolenia Draco.
– To nasza zasłona dymna powodująca dezorientację przeciwnika i pozwalająca na jego teleportację. Nauczycie się ją wykonywać poprzez proste zaklęcie. Uprzedzam, że duża część czarnoksiężników miała z nią styczność, więc często musicie wspomagać się innymi zaklęciami. Spokojnie, dojdziemy do wszystkiego… – powiedział Randal Hackett, który zjawił się przed trójką świeżo upieczonych śledczych. Dopiero gdy mgła zniknęła, zorientowali się, że tylko oni znajdują się ze swoim przełożonym w niewielkim pomieszczeniu.
Hackett pokazał im Salę Praktyk, która służyła – jak sama nazwa wskazywała – praktykowaniu wszelkich zaklęć i sporządzaniu eliksirów przydatnych podczas pełnienia służby.
– Słyszeliście kiedyś o Pokoju Życzeń? – zapytał mężczyzna, zerkając na twarze podwładnych. W odpowiedzi Harry i Draco kiwnęli głowami, natomiast Blair zmarszczyła brwi, po czym podniosła rękę i powiedziała:
– Ja nigdy o czymś takim nie słyszałam.
– No tak, panienka ze Skandynawii – prychnął Malfoy, na co Olsson tylko przewróciła oczami i pokręciła głową.
– Cóż, panie Malfoy, być może tam nie mają takich udogodnień. A więc dla pani świadomości, panno Olsson, Pokój Życzeń to pokój ukazujący się tym, którzy naprawdę go w danym momencie potrzebują. Jest on zawsze wyposażony w to, czego szukający pragnie. Ciekawe, co?
Blair skinęła głową, słuchając z zaciekawieniem. Nigdy wcześniej nie słyszała o czymś takim, sama nazwa pokoju brzmiała niezwykle atrakcyjnie.
– Nasza Sala Praktyk działa na podobnej zasadzie, z tym że tylko Brygada Śledczych może w niej przebywać. Znajdują się tutaj najpotrzebniejsze rzeczy, które wam dziś przedstawię. Nie zdziwcie się, jeśli nagle ktoś się tutaj zjawi, mogą to być tylko członkowie naszej brygady. Jakieś pytania na wstępie? – zapytał, zerkając na Blair, Harry’ego i Draco. – Brak pytań? Wspaniale. A więc przechodzimy do sedna…

2 komentarze:

  1. też kiedyś pisałam opowiadania

    https://izabelaszymura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe kto stoi za tymi zniknięciami?

    OdpowiedzUsuń